PDA

Zobacz pełną wersję : Literatura dla tenisisty


jch
07-12-2009, 10:50
Komentarze do wątka proszę zamieszczać tutaj (http://tenisamatorski.pl/forum//showthread.php?t=607).

jch
07-12-2009, 10:56
"Anatomia w treningu siłowym i fitness" (http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=11149)
Vella Mark
MUZA, 2007
144 strony
cena: ok. 35 zł

Rewelacyjna sprawa. Cała książka zawiera niemal sto świetnych infografik pokazujących układ mięśniowy w akcji. Dosłownie: ilustracje przedstawiają ludzi wykonujących konkretne ćwiczenia lekkoatletyczne (z przyrządami i bez), a opisy zawierają informacje, które mięśnie i ich grupy uczestniczą w danym ćwiczeniu. Polecam, jeden rzut oka i natychmiast wiadomo, co w sobie naprawiać - i jak :)

2879

Zhenya
17-12-2009, 03:25
"Tenis: Wewnętrzna gra" (http://www.parafraza.pl/?page=oferta&subpage=showbookinfo&bookid=21)
W. Timothy Gallwey
Wydawnictwo ParaFraza, 2007
168 stron
cena: ok. 30 zł

Obowiązkowa pozycja w temacie "wewnętrznej gry". Można się nie zgadzać z niektórymi tezami, ale na pewno warto się z nimi zapoznać.

1060

jch
05-03-2013, 02:39
"Technika współczesnego tenisa" (http://www.pzt.pl/strefa-pzt/wydawnictwa/6683-technika-wspoczesnego-tenisa)
Adam Królak
Wydawnictwo Estrella, 2012
276 stron
cena: ok. 70 zł

Kupiłem w "Strefie tenisa" za jedyne 79 zł, na stronie PZT można książkę dostać za zł 70 wraz z kosztami przesyłki. Pal to licho, zależało mi na czasie, ale marżę to ktoś ma tu prześwietną.

Zacznę od tego, że książkę Królaka warto kupić. Jest to obecnie prawdopodobnie najlepsza książka polskiego autora dotycząca techniki tenisowej i ktoś, kto jest zainteresowany rozwojem swojego tenisa, może znaleźć w niej przydatne informacje. Z pewnością.

Od tego momentu zaczynają się moje problemy z recenzją. Wciąż bowiem nie wiem, co mam przed sobą. Gruba kartonowa okładka, gruba, powlekana kreda wewnątrz, spora waga i duży format - sugerują wydawnictwo wręcz albumowe. Jednocześnie druk z całą pewnością albumowy nie jest, kolory wyglądają na mdłe, zaś sama treść książki jednak nadaje się do czytania, a nie do samego oglądania.

Zawartość merytoryczna budzi we mnie nie mniej mieszane uczucia. Na pewno jest tu wiele informacji. Pytanie, czy na pewno użytecznej, jest już trudniejsze.

Zacznijmy od tego, że znaczną część książki wypełniają poklatkowe sekwencje z krótkimi opisami poszczególnych faz ruchu różnych tenisistów i tenisistek. Fajnie, ale na jedno uderzenie mamy zwykle zaledwie 10 klatek, przy czym na pojedynczą klatkę przypada średnio, na oko, jedno zdanie opisu. Co więcej, jest to opis fenomenologiczny, a zatem w większości przypadków po prostu odzwierciedla to, co widać. Nie ma tu więc opisu techniki uderzeń, jest za to pobieżny opis wyglądu ciała w poszczególnych fazach ruchu. Konia z rzędem temu, kto czytając i oglądając przygotowane w książce opisy forehandu Federera czy Nadala będzie potrafił te uderzenia odtworzyć na korcie. Konia z rzędem temu, kto się domyśli, dlaczego na jednej rozkładówce zestawiono np. omówienie forehandu Federera z forehandem Del Potro. Czemu to ma służyć? Podkreśleniu różnic? To dlaczego mamy do czynienia z zestawieniem, z którego autor nie zaprezentował żadnych wniosków? Sekwencji poklatkowych jest więc sporo, pokazują w akcji różne uderzenia różnych tenisistów, ale trudno doszukać się głębszego przesłania w prezentowaniu właśnie tych zdjęć, a nie innych. Tak jakby ktoś pojechał na jakiś turniej, obstrykał grono zawodników i zamieścił zdjęcia, wraz z dorobionym na szybko opisem - zamieścił, bo owe zdjęcia po prostu miał.

Mam poważne zastrzeżenia do merytorycznej jakości opisów klatek w sekwencjach zdjęć, w tym do wielu podawanych tam tłumaczeń zjawisk fizycznych. Przejrzałem kilka opisów uderzeń znanych mi tenisistów i rzadko kiedy znajdowałem podkreślenia rzeczywiście istotnych elementów technicznych, decydujących o charakterze uderzenia. A przy tym niektóre z (i tak nie za częstych) wyjaśnień fizycznych wskazują, że autor - choć z pewnością dysponuje dużą wiedzą trenerską - nadal nie do końca wie, o co w tym wszystkim chodzi i czego sam chce.

Zdjęcia poklatkowe i ich opisy to jedno. Poszczególne rozdziały, które dotyczą określonych zagadnień tenisowych lub konkretnych rodzajów uderzeń, zawierają wprowadzenie merytoryczne. Przyznam, że w większości przypadków po prostu nie rozumiałem kryteriów, wedle których zostały dobrane zawarte tam informacje. Jasne, danych jest dużo, odwołań do literatury i autorytetów też niemało, ale nie ma w tych opisach myśli przewodniej. Fakty sprawiają wrażenie zestawionych niemal losowo. Tak jakby autor wybrał sobie co ciekawsze dane i wpakował je do książki by były - bo je miał. Zagadnienia fizyczne są potraktowane po macoszemu i informacje o nich, zawarte w książce, służą raczej nie temu, by czytelnik mógł z nich wnioskować, a raczej temu, by docenił wiedzę autora. Może to i przykre, ale odbiór jest taki a nie inny. Po prostu brakuje myśli przewodniej.

To zresztą podstawowy zarzut wobec całej książki. Ona jest fenomenologiczna do bólu. Opisuje wiele, a praktycznie nie wyjaśnia nic. W jednej ze swoich książek David Deutsch, znakomity fizyk, jeden ze współtwórców informatyki kwantowej i autor pierwszego algorytmu kwantowego, pisał, jak to w dzieciństwie przeżył rozczarowanie gdy usłyszał, że współczesna (mu wówczas) wiedza jest już tak ogromna, że żaden człowiek nie jest w stanie nad nią zapanować. Jako dorosły zmienił jednak zdanie - pojedynczy człowiek może dziś wiedzieć znacznie więcej. Zalewają go miliony faktów, nie do zapamiętania, ale on ich pamiętać nie musi, musi pamiętać jedynie idee. Musi rozumieć - bo rozumiejąc może szybko odtworzyć lub przyswoić sobie wiedzę z tego obszaru, który jest mu aktualnie potrzebny.

Książka Królaka nie daje zrozumienia. Jest chaotyczna zarówno w zakresie tekstu, jak i doboru sekwencji poklatkowych. Przeczytasz ją, wychwycisz trochę ciekawych faktów, po czym wyjdziesz na kort i będziesz grał mniej więcej to samo. David Deutsch byłby rozczarowany. Ja nie jestem. Spodziewałem się podobnej zawartości. I mimo że nie jestem z niej zadowolony, książkę będę przeglądał (bo nie można jej zarzucić braku informacji) i polecał (mimo wielu, niekiedy nawet dość oczywistych, błędów). Naprawdę, warto kupić - bo nic lepszego na razie nie ma, a nawet gdyby było, warto mieć poziom odniesienia, jak wygląda ogrom wiedzy, gdy nie ma zrozumienia.

Dodam jeszcze na koniec, że jako popularyzatorowi nauk przyrodniczych z doświadczeniem sięgającym ćwierćwiecza skrajnie nie podoba mi się konstrukcja merytoryczna rozdziałów, sposób dobierania faktów i narracji oraz polszczyzna. Być może wielu czytelników problemu nawet nie zauważy. Mnie ten chaos merytoryczny i nonszalancja językowa zwyczajnie drażnią.

Mimo to polecam. Idźcie, kupcie. Może publikacja przyda się dziś. Jeśli nie dziś na korcie, to jutro w refleksjach - by mieć świadomość, jaki był poziom wiedzy tenisowej wczoraj.

2880

jch
24-07-2013, 23:05
"Anatomia w tenisie" (http://muza.com.pl/product.php?id_product=44)
E. Paul Roetert, Mark S. Kovacs
MUZA S.A., 2012
216 stron
cena: ok. 45 zł

Książka pokazuje, za pomocą przejrzystych rysunków, które grupy mięśni pracują w których ćwiczeniach pozakortowych i jak grupy te mogą być wykorzystywane w określonych sytuacjach na korcie. Te informacje są z pewnością przydatne, pod warunkiem, że każdy tenisista będzie z rozsądkiem dopasowywał je do tego, co sam robi na korcie.

Poważną wadą książki jest prezentowanie technik uderzeń tenisowych w zasadzie według jednego schematu biomechaniczno-fizycznego. Sprawia to wrażenie, że gdy wykonujemy dane uderzenie, to rzeczywiście zawsze i wszędzie wszyscy używamy dokładnie tych samych mięśni i praca nad ich (szeroko rozumianą) wydajnością będzie receptą na sukces. Co, oczywiście, nie jest prawdą.

Niemniej książka jest godna polecenia, byle do stosowania z głową.

No i plus za uderzenie prezentowane na okładce ;)

3002